|
Archiwum Bloga
W poszukiwaniu drogi życiowej...Krzysztof Sornat2011-09-18 23:13
Kilka moich subiektywnych uwag dotyczących kursów językowych prowadzonych przez AIESEC, które mogą pomóc osobom, które potrzebują informacji z pierwszej ręki. I to podwójnie, bo uczyłem się angielskiego w grupie zaawansowanej i języka francuskiego w grupie podstawowej.
Wszelkie informacje o kursach znajdziecie na stronie www.learnbyplay.pl (cena, terminy itd.), a tutaj skupię się na tym jak wyglądały moje zajęcia.
Angielski - grupa zaawansowana Mój poziom był taki, że rozumiałem prawie wszystko co mówiono na zajęciach, ale sam miałem problemy z wysłowieniem się. Na szczęście nasz lektor - Andy, chińczyk mieszkający na stałe w Kanadzie - był bardzo otwartą osobą, która swoim entuzjazmem potrafiła zachęcić do udzielania się w zajęciach. Zajęcia polegały na rozmawianiu na zadany temat. A tematy były raczej standardowe - o Kanadzie, o jedzeniu, o muzyce, o seksie, o rozmowie kwalifikacyjnej, o czasach, o zdaniach warunkowych. Powtórka ze szkoły. Grupa liczyła 6 osób, ale rzadko przychodziło więcej niż 4. Andy bardzo nas zachęcał do pisania do niego maili. Odpowiadał na nie z chęcią i korygował błędy. Można było pisać o czymkolwiek - ważna była nauka angielskiego. Czasami mieliśmy małe prace domowe. Natomiast największe możliwości dawało wspólne wychodzenie na miasto. Trzeba wiedzieć, że lektorzy przyjeżdżają tutaj na pewnego rodzaju wakacje, podczas których uczą, żeby dostać stypendium. Więc zależy im na wspólnym spędzaniu czasu z tubylcami. Wtedy można praktykować mówienie w codziennych sytuacjach - i tak byliśmy na obiedzie w Misiu, czy na piwie na wyspie. Raz grupa była w chińskiej restauracji - ale niestety beze mnie. Żałuję, że nie spędzaliśmy więcej czasu razem. Nie wykorzystaliśmy do końca tej możliwości. Podsumowując, ten ośmiotygodniowy kurs pozwolił mi poczuć się pewniej, co bardzo przydało mi się podczas moich ostatnich wakacji, gdy podróżowałem autostopem po Europie. Prawda jest też taka, że takiego doświadczenia jak na tym kursie możemy nabyć przebywając ze studentami z wymiany - chociażby z Erasmusami. UWr daje taką możliwość, że półoficjalnie dostajemy pod nasze skrzydła jednego z Erasmusów i pomagamy mu zaadoptować się w nowym miejscu. Jeśli nie będę miał okazj na co dzień do używania angielskiego np. na wykładach, to z powodu bardzo dobrej ceny chętnie pójdę jeszcze na ten kurs.
Francuski - grupa podstawowa Alaeddine (Aladyn) z Tunezji nie był tak przebojowy jak Andy, ale liczebność naszej grupy była bardzo sprzyjająca nauce - byłem albo sam, albo w dwójkę z Klaudią. Przed kursem potrafiłem powiedzieć 3 podstawowe zdania po francusku, policzyć do 16 i rozumiałem kilka słów. Mogę powiedzieć, że na tym kursie nauczyłem się konkretnych rzeczy. Czasami była praca domowa polegająca na odmianie czasowników albo napisaniu kilku prostych zdań. Z Alaeddine komunikowaliśmy się po angielsku, co też było istotne, bo przy okazji miałem dodatkową praktykę angielskiego. Raz udało nam się pójść na pizzę do Bravo, gdzie uczyliśmy się podstawowych rzeczowników. Bez wątpienia, żeby nie tracić umiejętności po powrocie do Polski, pójdę jeszcze raz na francuski i może jeszcze na włoski, i hiszpański... i każdy inny język. Jest wesoło :D
kategoria:
Rozwój osobisty
Komentarze (0)
2011-03-17 19:09
Na początek obejrzyj film promocyjny II Dnia Kultury Tadżyckiej i wszystko będzie jasne :D
kategoria:
Podróżowanie
Komentarze (0)
2011-02-27 13:54
W pewnym niezwykle pięknym ogrodzie rósł cudowny bambus. Właściciel owej posiadłości kochał go o wiele bardziej aniżeli inne drzewa. Rok po roku bambus był coraz większy, piękniejszy i stawał się potężniejszy. Rósł tak również dlatego, iż zdawał sobie sprawę, że Gospodarz bardzo go kocha i jest z niego dumny. Jednak pewnego dnia właściciel zbliżył się do niego i powiedział: «Kochany bambusie, potrzebuję bardzo twojej pomocy». Cudowny bambus przeczuwał, że przyszła na niego jakaś upragniona chwila, rzekł więc z wielką radością: «Panie, jestem gotów. Zrób ze mną wszystko to, czego pragniesz». Jednak głos Pana był poważny. «By móc cię użyć, wpierw muszę cię ściąć».
kategoria:
Duchowość
Komentarze (0)
2010-03-26 10:50
Niedawno ruszyła rekrutacja na VI Letnie Praktyki Badawcze. Organizowane są m.in. przez Instytut Badań Systemowych PAN. Odbywają się w Warszawie. Ostatnio pisałem o tym, jak praktyki przebiegały w moim przypadku i chciałem zwrócić Waszą uwagę na to, że takie praktyki mogą być również rozwijające dla Was.
kategoria:
Biznes i nauka
Komentarze (0)
2010-03-24 11:15
"Przenikaliśmy wciąż głębiej i głębiej w jądro ciemności. (...) Wędrowaliśmy po prehistorycznej ziemi, po ziemi mającej wygląd nieznanej planety." Joseph Conrad Poniżej umieszczam początek relacji:
![]() (Aby poczuć smak podróży po nieznanym świecie, podczas czytania fotorelacji słuchaj: Howard Shore - Lord Of The Rings - The Return Of The King) Tadżykistan, Dolina Volgond, 2008-07-22 Śpiwory puchowe jednak się przydały, ponieważ w nocy było dość chłodno. Gdy się obudziłem, nie mogłem doczekać się, aż ujrzę Pik Samarkand - cel naszej podróży. Od razu otworzyłem wejście do namiotu, ale szczyt ukrywał się w chmurach. Przynajmniej nie padało i można było wyjść na zewnątrz. Po wypiciu porannej herbaty rozłożyliśmy nasze mokre rzeczy wokół namiotu. Słońce świeciło, dając przyjemne ciepło, czyli zupełnie inaczej niż w stolicy.
![]() Pik Samarkand nadal zakryty był chmurami, a my rozglądaliśmy się po okolicy, porównując ją z mapą. W miejscu, w którym się znajdowaliśmy, łączyły się dwie doliny rzeczne. Prawa prowadziła prosto pod Pik Samarkand, a w górze lewej widać było czoło lodowca i wodospady utworzone z wytopionego lodu.
Ciąg dalszy na oficjalnej stronie wyprawy Pamir Zerawszan Expedition 2010.
kategoria:
Podróżowanie
Komentarze (0)
|