Najnowsze komentarze
 
2010-02-11 20:56
Maciek Kasiński do wpisu:
Wyprawa ekporacyjna do Tadżykistanu
Cóż za reportaż!! Napawa ekscytacją przed częścią drugą. Można się nieźle wkręcić w klimaty.[...]
 
2009-12-04 22:50
krzysztof.sornat do wpisu:
Poza schematem: sekrety ludzi sukcesu
Jednym z czynników, który opisuje autor (i który wymieniłem we wpisie) jest pracowitość. Autor[...]
 
2009-11-02 16:54
srebrnooka do wpisu:
Poza schematem: sekrety ludzi sukcesu
Poza schematem a dalej według schematu: wybierz znane nazwiska, napisz o nich cokolwiek i dodaj[...]
 
2009-10-11 22:54
krzysztof.sornat do wpisu:
Oszczędzanie czasu, marnowanie czasu
Orest - nie mam internetu w komórce, więc nie wiem :) ale będę się tego strzegł. Kamil -[...]


O mnie
 
Matematyk, Harpagan, podróżnik.





W poszukiwaniu drogi życiowej...

Krzysztof Sornat

2010-03-26 10:50
 Oceń wpis
   

Niedawno ruszyła rekrutacja na VI Letnie Praktyki Badawcze. Organizowane są m.in. przez Instytut Badań Systemowych PAN. Odbywają się w Warszawie. Ostatnio pisałem o tym, jak praktyki przebiegały w moim przypadku i chciałem zwrócić Waszą uwagę na to, że takie praktyki mogą być również rozwijające dla Was.


Na praktykach pracuje się nad projektami badawczymi z różnych dziedzin - ale wspólnym ich mianownikiem jest industrial mathematics. Polega to na użyciu precyzyjnego, matematycznego sposobu myślenia do rozwiązywania problemów. Dlatego najbardziej szukanymi osobami na praktyki są studenci matematyki, informatyki, fizyki, ekonomii itp.


Jakie projekty są realizowane na praktykach?

Wszystkie realizowane projekty znajdują się tutaj. Ciekawsze moim zdaniem to:

  • analiza wpływów do budżetu państwa po wprowadzeniu dodatkowego opodatkowania gier hazardowych (komercyjny projekt zlecony przez polskie kasyna),
  • odzyskiwanie danych ze starych dysków twardych (kupionych na allegro lub otrzymanych od instytucji państwowych),
  • komputerowe czytanie tekstu pisanego (używane do digitalizacji ksiąg parafialnych),
  • możliwość odtwarzania dokumentów niszczonych przez popularne niszczarki,
  • generowanie liczb losowych przez ludzi.


Jeśli chodzi o proces rekrutacji, to wysyłamy CV i list motywacyjny. Jeśli wystarczająco zainteresujemy komisję rekrutacyjną, otrzymamy mailem kilka zagadnień i będziemy musieli rozwinąć kilka wybranych. Na podstawie tych krótkich esejów zostanie podjęta ostateczna decyzja o przyjęciu na praktyki i zostaniemy wstępnie przydzieleni do projektów - zgodnie z tematyką opracowywanych zagadnień. Ja, mimo że studiuję informatykę, nie zostałem przydzielony do jednego typowego projektu informatycznego. Prawdopodobnie dlatego, że zagadnienia, które opisywałem, były związane z innymi dziedzinami takimi jak, bezpieczeństwo, teoria gier czy start-upy.

Tagi: rozwój, biznes, nauka, doświadczenie, komercjalizacja, praktyki


2010-03-24 11:15
 Oceń wpis
   

 

Pik Samarkand Zerawszan

"Przenikaliśmy wciąż głębiej i głębiej w jądro ciemności. (...) Wędrowaliśmy po prehistorycznej ziemi, po ziemi mającej wygląd nieznanej planety." Joseph Conrad

Tak można by podsumować naszą podróż wgłąb Tadżykistanu. Obozując pod Pikiem Samarkand to kolejna część relacji z Pamir Zerawszan Expedition 2008. Sielankowa atmosfera "końca świata" przeplatana częstymi załamaniami pogody. W relacji opisałem 3 dni, które spędziliśmy w dolinie Volgondu niedaleko Piku Samarkand.  Cel został osiągnięty, logistyka dotarcia pod samą górę została opanowana. Znaleźliśmy możliwą drogę wejścia na szczyt. Teraz wystarczy wrócić i dokończyć dzieła, robiąc to co najbardziej lubimy - wspinaczkę.

Poniżej umieszczam początek relacji:

 

Pamir Zerawszan Expedition 2008

(Aby poczuć smak podróży po nieznanym świecie, podczas czytania fotorelacji słuchaj: Howard Shore - Lord Of The Rings - The Return Of The King)

Tadżykistan, Dolina Volgond, 2008-07-22
2865 m n.p.m.

Śpiwory puchowe jednak się przydały, ponieważ w nocy było dość chłodno. Gdy się obudziłem, nie mogłem doczekać się, aż ujrzę Pik Samarkand - cel naszej podróży. Od razu otworzyłem wejście do namiotu, ale szczyt ukrywał się w chmurach. Przynajmniej nie padało i można było wyjść na zewnątrz.

Po wypiciu porannej herbaty rozłożyliśmy nasze mokre rzeczy wokół namiotu. Słońce świeciło, dając przyjemne ciepło, czyli zupełnie inaczej niż w stolicy.
 
Pik Samarkand, Volgond, Zerawszan, Pamir, Tadżykistan
Pik Samarkand nadal zakryty był chmurami, a my rozglądaliśmy się po okolicy, porównując ją z mapą. W miejscu, w którym się znajdowaliśmy, łączyły się dwie doliny rzeczne. Prawa prowadziła prosto pod Pik Samarkand, a w górze lewej widać było czoło lodowca i wodospady utworzone z wytopionego lodu.

Ciąg dalszy na oficjalnej stronie wyprawy Pamir Zerawszan Expedition 2010.

Tagi: góry, Azja, podróżowanie, wyprawa, tadżykistan, pamir, eksploracja


2010-02-28 19:01
 Oceń wpis
   

Postanowienia wielkopostne

Postanowienia noworoczne, wielkopostne i jakie jeszcze?

Z doświadczenia widzę, że z postanowieniami wielkopostnymi jest znacznie lepiej. I nie mówię tu tylko o sobie. Do postanowień wielkopostnych podchodzimy poważniej. Najczęściej dotyczą one niejedzenia czegoś (słodyczy, chipsów, czekolady) albo wyzbycia się jakiegoś nałogu takiego jak nadmierne picie alkoholu, palenie papierosów. Do ciekawszych moim zdaniem należy uprawianie sportu, czy już takie czysto religijne - droga krzyżowa w każdy piątek, gorzkie żale, msza święta w tygodniu. Dzięki takim działaniom możemy ćwiczyć naszą wolę i doskonalić się duchowo. Taka jest idea postu. Może mniej znanym poglądem jest to, że postem nie jest to co nam łatwo przychodzi. Na przykład, jeśli nie jemy mięsa, bo nie lubimy, to piątkowy post u nas nie działa, gdy nie jemy mięsa. Jeśli taka osoba chce pościć, to niech je mięso - na chwałę Pana :) I jeśli normalnie jesteśmy bardzo towarzyscy i bywamy na każdej imprezie, to może w Wielkim Poście zaniechajmy tego. Ale ważne i co jest główną ideą tego wpisu - jeśli jesteśmy nieśmiali i lubimy takie towarzystwa, w których dużo się mówi i nas nikt o nic nie pyta, to w Wielkim Poście właśnie chodźmy na spotkania towarzyskie i udzielajmy się! A dziewczyny, które nie lubią się "stroić", bo one "takie nie są", może niech zaczną dbać o swój ubiór i makijaż. Tak! - w Wielkim Poście zadaniem nieśmiałych dziewczyn może być chodzenie na imprezy, ładne ubieranie się i tańczenie. Oczywiście cały czas pamiętając o zdrowych granicach.

Nie ważne czy masz już postanowienia wielkopostne czy jeszcze nie, to zachęcam do przesłuchania najnowszej homilii księdza Piotra Pawlukiewicza. Dzięki temu kazaniu moje postanowienia trochę się zmieniły i zmieniłem im priorytety. Nie wiem dlaczego, ale ten ksiądz zawsze w jakiś sposób potrafi mnie zmobilizować i zaszczepić w mojej głowie najbardziej owocne myśli.

A jeśli ktoś z nie-katolików dotarł do końca tego postu, to chciałem zauważyć, dlaczego postanowienia wielkopostne częściej udaje się zakończyć sukcesem. Czy to nie jest spowodowane tym, że postanowienie robimy na 46 dni, a nie na 365 jak w przypadku tych noworocznych? Wiadomo, że łatwiej zrobić postanowienie na krótszy okres czasu. Łatwiej nie palić przez tydzień, niż przez miesiąc. A fajny efekt wszelkich czasowych postanowień jest taki, że czasami po wyznaczonym terminie nasz nowy nawyk wchodzi nam tak głęboko w krew, że już zostaje nam na dłuższy czas. I tego wszystkim i sobie życzę. Jest to też kolejny argument poparcia filozofii Kaizen, czyli metody małych kroków.

Tagi: rozwój, postanowienia, zmiana, Pawlukiewicz, homilia, wielki post


2010-01-30 19:21
 Oceń wpis
   

Pik Samarkand Zerawszan

Poprzednia część relacji skończyła się wieczorem, gdy kładliśmy się spać po całodziennej podróżny samochodem. Następny dzień to wyprawa wgłąb doliny prostopadłej do doliny Zerawszanu. Zbliżaliśmy się do naszego celu - Piku Samarkand. Poniżej początek drugiej części relacji:

Pamir Zarawszan Expedition 2008

(Aby poczuć smak podróży po nieznanym świecie, podczas czytania relacji słuchaj: Hans Zimmer - Gladiator - Caravan In The Desert)

 

Tadżykistan, Volgond, 2008-07-21
2300 m n.p.m.

Mały plecak założyłem na plecy i rozejrzałem się jeszcze po pokoju, zastanawiając się, czy czegoś nie zapomnieliśmy. Jakże ludzka psychika potrafi się przystosować. Jeszcze wczoraj to było obce i niebezpieczne miejsce, a teraz czuję się prawie jak u siebie.

Wyszedłem z pokoju i założyłem buty. Mnóstwo ludzi się zebrało. Dzieci biegały, a przy drzwiach pod murem stali panowie, przyglądając się całej tej niecodziennej sytuacji. Duży Tadżyk wraz z Małym Tadżykiem zakładali na osiołka pewnego rodzaju worki. Później próbowali umieścić w nich nasze plecaki. Duży zaczął obwiązywać bagaż na osiołku i wtedy worek rozdarł się. Wszystko rozpakowali i przynieśli następne worki. Te były większe. Bagaże zmieściły się bez problemu, a miejsca było na tyle, że chcieli włożyć jeszcze nasze podręczne plecaki. Wzbraniałem się, że nie ma takiej potrzeby. Chociaż tak naprawdę to nie chciałem rozstawać się z najważniejszymi rzeczami. Ale Irek dał im swój i miałem już mniejsze opory przed powierzeniem im swojego skarbu.

Wyruszyliśmy więc drogą poza wioskę. Osiołek bez obciążenia, osiołek z bagażem, Mały, Duży, Irek, ja i kilku "ważnych", którzy nas odprowadzali. Oczywiście początkowo asystowała nam gromadka dzieci. Poza wioską pożegnaliśmy się ze miejscowymi vipami, a maluchy też zostały w tyle.

Tadżykistan Volgond

Zaczęliśmy iść w górę stoku ładną i wygodną ścieżką. A przed wyprawą martwiliśmy się, czy będzie można iść w głąb doliny. Stawiamy kolejne kroki do góry, a widoki stają się coraz piękniejsze. Widać ośnieżone szczyty w głębi doliny Zerawszan i panoramę wioski Volgond. Ścieżka zaczyna prowadzić wzdłuż kanału doprowadzającego wodę do pól przy Volgondzie. Jest on zbudowany poprzez staranne ustawienie kamieni wzdłuż zbocza. Dużo pracy musiało zostać włożone w budowę tego koryta. Bardzo ciekawiło mnie, jak bardzo cenią ten kanał mieszkańcy Volgondu, bo od niego zależą ich plony, a więc i ich byt. A kanał ciągnął się i ciągnął. Kilkaset metrów w dole rozciągała się wzburzona rzeka Volgond. Strome zbocze zaczynało się tuż za progiem ścieżki znajdującej się na murku budującym kanał.

Ciąg dalszy na oficjalnej stronie wyprawy Pamir Zerawszan Expedition 2010.

Tagi: góry, Azja, podróżowanie, wyprawa, tadżykistan, pamir, eksploracja


2010-01-21 22:23
 Oceń wpis
   

Pik Samarkand Zerawszan

Dzisiaj ujrzała światło dzienne pierwsza część relacji z Pamir Zerawszan Expedition 2008. Była to dwuosobowa wyprawa eksploracyjna do Tadżykistanu, w której uczestniczyłem i miałem przyjemność poznawać ostatnie najmniej zbadane górskie zakątki naszego globu. Razem z Irkiem z Jurajskiego Klubu Wysokogórskiego dolecieliśmy do stolicy Tadżykistanu - Duszanbe. Następnie wynajętą taksówką jechaliśmy na północ do miejscowości Ajni, gdzie nocowaliśmy. Relacja zaczyna się następnego ranka. Naszym celem było przejechanie wgłąb doliny Zerawszanu, a następnie odbicie w jedną z dolin, aby dotrzeć pod niezdobyty szczyt - Pik Samarkand 5085 m n.p.m. Chcieliśmy opracować logistykę pod przyszłą wyprawę, która miała mieć za zadanie zdobycie tego dziewiczego szczytu. Poniżej początek relacji:

Pamir Zarawszan Expedition 2008

(Aby przenieść się w bajkowy tadżycki nastrój, podczas czytania relacji słuchaj: Howard Shore - Lord Of The Rings - Main Theme)

 

Tadżykistan, Ajni, 2008-07-20

Winorośl oplatająca altanę mieni się w porannym słońcu. Ta woń oznacza jedno - będzie dzisiaj gorąco. Znam ten letni zapach tylko z Polski. Tutaj jest trochę inny, taki tajemniczy. Powietrze jest bardzo orzeźwiające, ale owa winorośl nie sprawia wrażenia żywej, jest jakby sucha. Małe owoce pewnie są jadalne, ale nie odważyłbym się wziąć ich do ust. Tym bardziej teraz. Chociaż noc minęła mi mniej boleśnie, to jednak budziłem się co chwilę.

Minąłem domowników śpiących na tarasie pod kocami. W nocy nie było ciepło. Ciekawe, gdzie śpią w zimę. Wszedłem do budynku. Pokój nie jest już taki interesujący jak wczoraj. Chyba się przyzwyczajam. Na ścianach wiszą kolorowe dywany. Podłoga zwyczajowo pokryta kilkoma warstwami różnokolorowych wykładzin. Irek już wstał.
- No i jak się czujesz?
- Super to może nie, ale już lepiej niż wczoraj.
- Będzie dobrze. Dominika miała to samo.
Tym się pocieszałem. A już myślałem, że jestem wielki Harpagan, któremu inna flora bakteryjna nic nie zrobi. Spokorniałem, jeśli chodzi o kwestię mojej odporności fizycznej. A wszystko przez to, że zachciało mi się napić soku w restauracji.

Godzinę później:

Tadżykistan Ajni Zerawszan

"Internet service provider" - czytam na jednym z szyldów. Pełny zasięg w telefonie. To dziwiło tylko w pierwszych dniach pobytu w Tadżykistanie. Do tego też się szybko przyzwyczaiłem. A to dopiero początek podróży na koniec świata. Krowy na środku ulicy są dla mnie o tyle egzotyczne, że jest to główna droga w mieście. Ajni może nie jest duże, ale jest to swego rodzaju miasto wojewódzkie, przez które przechodzi główna trasa kraju (żeby nie powiedzieć "autostrada"). No i ta tadżycka "A1" krzyżuje się z rzeką Zerawszan. Nie wspomniałbym o tym przecięciu, gdyby nie fakt, że bardzo mi zaimponował most nad tą rzeką. Ile to różnych norm  bezpieczeństwa musi spełniać europejski most? Tutaj kładka jest użytkowana, jeśli po prostu stoi i po skorzystaniu z niej nadal się tam znajduje.

Ciąg dalszy na oficjalnej stronie wyprawy Pamir Zerawszan Expedition 2010.

Tagi: góry, Azja, podróżowanie, wyprawa, tadżykistan, pamir, eksploracja
1 | 2 | 3 | 4 | 5 |